Ala cz. 3
Czekała na mnie w samym szlafroczku, jakimś takim chyba jedwabnym. Nie znam się na tym, ale był cienki i delikatny w dotyku, co poczułem kiedy przytuliła się do mnie i objęła mnie ramionami.
- Prawie dwa tygodnie tylko dla nas – wyszeptałem jej do ucha kładąc dłonie na jej biodrach.
- Nie boisz się? – zapytała figlarnie.
- Nie – odpowiedziałem.
- Ja też nie – usłyszałem szept.
Pocałowała mnie w usta z języczkiem i tak trwaliśmy z minutę. Mi stawał, Ala się nie przejmowała ciągle otwartymi drzwiami za moimi plecami. W końcu się ode mnie oderwała i zamknęła za mną drzwi. Zamek przekręciła tylko raz. Ściągnąłem plecak i postawiłem go w przedpokoju. Aluminiowy stelaż mojego wysłużonego plecaka pozwalał mi na stawianie go w pionie.
- Chcesz się wykąpać? – zapytała.
- Kąpałem się przed wyjściem z domu – odpowiedziałem i Ala znowu rzuciła się do całowania. Dotarło do mnie, że pomalowała paznokcie na srebrno. Potwornie mi się podobały z powodu ich proporcji, miała naturalne, a nie jakieś przesadzone *****, których nie znosiłem. Kiedyś w jakimś urzędzie miałem coś do załatwienia i jak zobaczyłem, że panienka wali w klawiaturę ołówkiem, bo ***** były za długie, to do tipsów źle zrobionych mam straszny stosunek.
Stał mi na całego i na dodatek poczułem zapach jej soczku, który zaczął roznosić się w powietrzu.
- To chodź do pokoju – powiedziała przerywając ten cholernie długi pocałunek i poszła.
Zdjąłem buty, z plecaka wyciągnąłem kapcie i wszedłem do pokoju. Ala wyciągała z barku dwie szklanki. Postawiła je na ławie i wyciągnęła jeszcze niedokończoną Żubrówkę i sok. Zauważyłem, że wersalka jest rozłożona, na niej świeże prześcieradło i jedna poduszka. Ala ze szklankami poszła do kuchni a ja usiadłem w jednym z foteli. Słyszałem jakieś dziwne dźwięki i po chwili Ala wróciła do pokoju. Na ławie postawiła szklanki z kostkami lodu.
- Zrób drinki – powiedziała siadając na d**gim fotelu.
Nalałem do szklanek pół na pół. Sięgnęła po swoją patrząc na mnie znaczącym wzrokiem. Podniosłem swoją i wzięliśmy po łyku. Lód zrobił nieprawdopodobną robotę po tym gorącym dniu i w to ciepłe popołudnie.
- Rozbieraj się – powiedziała bezceremonialnie.
Popatrzyłem na nią jak głupi.
- No, rozbieraj się – powtórzyła i bardzo wyuzdanie zaczęła ciągnąć pasek od szlafroczka.
- Ale całkiem? – zapytałem.
- No pewnie, że całkiem – powiedziała z rozbrajającym uśmiechem.
Wstałem i się rozebrałem do naga. Ubranie rzuciłem obok szafki, na której stał telewizor. Kątem oka widziałem, jak Ala w tym czasie do końca rozwiązuje pasek, wyciąga ramiona z rękawów szlafroka, rozsuwa poły i tym sposobem robi sobie ze szlafroczka narzutę na fotel. Patrzyłem na cudowne futerko jak urzeczony, Ala zrzuciła też kapcie i ukazał mi się widok ślicznych stópek ze ślicznymi paznokciami pomalowanymi na srebrno.
- Ala, jaka ty jesteś piękna – powiedziałem siadając w fotelu – jak będziemy wychodzić na fajkę, będziemy się co chwilę ubierać? – zapytałem.
- Nie, palimy tutaj – odpowiedziała patrząc się na mojego wacka.
- Nie szkoda świeżych ścian i firanek? – zapytałem.
- Od tych kilku fajek nic się im nie stanie – wstała, uchyliła drzwi balkonowe i zasunęła zasłony. Usiadła w swoim fotelu.
W pokoju zapanował przyjemny półmrok. Popijając drinki i paląc papierosy gadaliśmy o różnicach między Kantem i Heglem – żartuję oczywiście. Napięcie we mnie rosło w miarę kończenia się drinków. Już miałem w głowie gotowy scenariusz. Ala nagle wstała, wyciągnęła z szuflady świeczkę. Kilka chwil bawiliśmy się, aby przymocować ją do spodeczka jej własnym woskiem. Płonęła zmieniając całkowicie nastrój. Nigdy tak nie myślałem o zwykłych świeczkach, ale teraz widok kapiącego wosku na spodek wzbudził moją fantazję. Dokończyliśmy drinki, ostatni kawałek lodu wytrząsnąłem sobie ze szklanki do ust, pogryzłem go i z rozkoszą czekałem aż całkiem się to zimno rozpuści. Ala też dopijała, patrzyłem więc pośród chrzęstu lodu w zębach na jej czarne, gęste włosy nienagannie uczesane, na jej sterczące, brązowe sutki wieńczące całkiem jędrne piersi, na jej czarne i gęste futerko i na jej śliczne stópki. Od głów do stóp była po prostu piękna. Ala odstawiła szklankę, a ja natychmiast klęknąłem przed jej fotelem i zacząłem lizać palce u jej stopy. Westchnęła.
- Chodź do łóżka – powiedziała.
Przenieśliśmy się na wersalkę. Znowu zacząłem lizać jej stopę. Ala masowała się nieśmiało po piersiach. Cudowny widok - taki widok, że aż o mało co nie wytrysnąłem bezdotykowo. Zauważyłem białawy soczek na jej czarnym futerku, nie przestając lizać paluszków stópkowych oblizałem sobie palec wskazujący i środkowy. Powoli wsunąłem je do pochwy Ali. d**gą ręką, podtrzymującą jej stópkę, złapałem jej prawą dłoń i położyłem ją na łechtaczce. Wróciłem ręką do podtrzymywania stopy. Ala zrozumiała i zaczęła sobie masować łechtaczkę.
- Może być mokro…, na…, na pewno… tego chcesz? – zapytała z zamkniętymi oczami.
- Bardzo – odpowiedziałem i zaczęliśmy.
Ala zaczęła głośniej wzdychać i nacierała biodrami na moje palce jednocześnie śmielej się onanizując.
- Cu… cudo… wne jest… to liza…lizanie stóp – wysapała i na prześcieradło polały się dwa soczki, jeden pochwowy białawy, a d**gi cewkowy bezbarwny. Zostawiłem stópkę i rzuciłem się do ich lizania. Wśród wrzasków Ali starałem się wylizać jak najwięcej. Odsunąłem jej dłoń na bok i językiem dopadłem łechtaczki. Moje palce w jej pochwie i język na łechtaczce zapewniły mi kolejny wytrysk. Był cudowny, Ala się darła jak na torturach, a ja zatapiałem się w jej przecudownym smaku.
- Usiądź na mnie – powiedziałem – chcę tego jeszcze.
Ala usiadła na jeźdźca i wsunęła sobie mojego członka do pochwy. Coś cudownego poczułem – jak jedno wielkie pulsujące gorąco mnie otula i krzyczy „jeszcze!!!”
- Na twarzy – powiedziałem ostatkiem sił.
Ala usiadła mi na twarzy. Patrzyłem na jej cudowne zbliżające się futro i wielką zbliżającą się łechtaczkę. Miałem szczęście, ponieważ po chwili nastąpił wytrysk prosto w usta, a nie gdzieś obok. Znowu zatopiłem się w tym smaku i w satysfakcji, że jest jej dobrze. Na policzkach czułem drżące uda. Zeszła ze mnie.
- Chwila oddechu – wysapała – w życiu tak nie miałam.
Położyła się obok mnie na tym fantastycznie mokrym i fantastycznie pachnącym prześcieradle. Zakryła mnie udem i jeszcze trochę drżała kładąc mi głowę na mój tors.
- Dawaj go – powiedziała, kiedy trochę ochłonęła.
Zaraz – odpowiedziałem i znowu klęknąłem między jej udami. Wsunąłem członek do jej mokrusieńkiej pochwy, poczułem się jak w niebie, miękko, mokro, gorąco, wokół pełno miłości. Jęknęła. Znowu podniosłem jej stopę do ust. Bardziej jęknęła, a ja na członku poczułem trzy delikatne skurcze jej pochwy. Zająłem się lizaniem palców jej stópek i zauważyłem, że sama położyła teraz dłoń na swojej łechtaczce. Zaczęła krzyczeć.
- A, aa, aaaaaaaaaaaa, zo!…sta…!ń! … we!... mnie…!
To ostatnie „mnie…!” to był niewyobrażalny pisk, podczas którego na członku poczułem serię skurczy jej pochwy – długa ta seria była. Wystrzeliłem, Ala objęła mnie nogami, a ramionami dociskała mnie do siebie jak największy skarb. Drżała ponownie. Przytuliła się do mnie i leżeliśmy tak około trzech minut.
- Palimy? – zapytała.
- Pewnie – odpowiedziałem.
- To jeszcze drinki zrobię – powiedziała zbolałym głosem i poszła do kuchni po lód.
Nalałem miksturę do szklanek wdychając zapach soczku Ali, który mnie pokrywał praktycznie całego. „Za chwilę będę gotowy przy tym zapachu i pamięci smaku” – pomyślałem. Weszła Ala i do każdej szklanki wrzuciła po trzy kostki przyniesione w dłoni. Zimną i lekko mokrą, od topiącego się lodu, ręką przejechała mi po policzku i pocałowała mnie w usta. Usiadła w fotelu i zapaliliśmy. Ja swojego, ona swojego – nie można pisać o tym, jakie to były marki.
- Kochanie, w życiu tak nie miałam – powiedziała biorąc orzeźwiający lodem łyk drinka.
- Prawie dwa tygodnie tylko dla nas – wyszeptałem jej do ucha kładąc dłonie na jej biodrach.
- Nie boisz się? – zapytała figlarnie.
- Nie – odpowiedziałem.
- Ja też nie – usłyszałem szept.
Pocałowała mnie w usta z języczkiem i tak trwaliśmy z minutę. Mi stawał, Ala się nie przejmowała ciągle otwartymi drzwiami za moimi plecami. W końcu się ode mnie oderwała i zamknęła za mną drzwi. Zamek przekręciła tylko raz. Ściągnąłem plecak i postawiłem go w przedpokoju. Aluminiowy stelaż mojego wysłużonego plecaka pozwalał mi na stawianie go w pionie.
- Chcesz się wykąpać? – zapytała.
- Kąpałem się przed wyjściem z domu – odpowiedziałem i Ala znowu rzuciła się do całowania. Dotarło do mnie, że pomalowała paznokcie na srebrno. Potwornie mi się podobały z powodu ich proporcji, miała naturalne, a nie jakieś przesadzone *****, których nie znosiłem. Kiedyś w jakimś urzędzie miałem coś do załatwienia i jak zobaczyłem, że panienka wali w klawiaturę ołówkiem, bo ***** były za długie, to do tipsów źle zrobionych mam straszny stosunek.
Stał mi na całego i na dodatek poczułem zapach jej soczku, który zaczął roznosić się w powietrzu.
- To chodź do pokoju – powiedziała przerywając ten cholernie długi pocałunek i poszła.
Zdjąłem buty, z plecaka wyciągnąłem kapcie i wszedłem do pokoju. Ala wyciągała z barku dwie szklanki. Postawiła je na ławie i wyciągnęła jeszcze niedokończoną Żubrówkę i sok. Zauważyłem, że wersalka jest rozłożona, na niej świeże prześcieradło i jedna poduszka. Ala ze szklankami poszła do kuchni a ja usiadłem w jednym z foteli. Słyszałem jakieś dziwne dźwięki i po chwili Ala wróciła do pokoju. Na ławie postawiła szklanki z kostkami lodu.
- Zrób drinki – powiedziała siadając na d**gim fotelu.
Nalałem do szklanek pół na pół. Sięgnęła po swoją patrząc na mnie znaczącym wzrokiem. Podniosłem swoją i wzięliśmy po łyku. Lód zrobił nieprawdopodobną robotę po tym gorącym dniu i w to ciepłe popołudnie.
- Rozbieraj się – powiedziała bezceremonialnie.
Popatrzyłem na nią jak głupi.
- No, rozbieraj się – powtórzyła i bardzo wyuzdanie zaczęła ciągnąć pasek od szlafroczka.
- Ale całkiem? – zapytałem.
- No pewnie, że całkiem – powiedziała z rozbrajającym uśmiechem.
Wstałem i się rozebrałem do naga. Ubranie rzuciłem obok szafki, na której stał telewizor. Kątem oka widziałem, jak Ala w tym czasie do końca rozwiązuje pasek, wyciąga ramiona z rękawów szlafroka, rozsuwa poły i tym sposobem robi sobie ze szlafroczka narzutę na fotel. Patrzyłem na cudowne futerko jak urzeczony, Ala zrzuciła też kapcie i ukazał mi się widok ślicznych stópek ze ślicznymi paznokciami pomalowanymi na srebrno.
- Ala, jaka ty jesteś piękna – powiedziałem siadając w fotelu – jak będziemy wychodzić na fajkę, będziemy się co chwilę ubierać? – zapytałem.
- Nie, palimy tutaj – odpowiedziała patrząc się na mojego wacka.
- Nie szkoda świeżych ścian i firanek? – zapytałem.
- Od tych kilku fajek nic się im nie stanie – wstała, uchyliła drzwi balkonowe i zasunęła zasłony. Usiadła w swoim fotelu.
W pokoju zapanował przyjemny półmrok. Popijając drinki i paląc papierosy gadaliśmy o różnicach między Kantem i Heglem – żartuję oczywiście. Napięcie we mnie rosło w miarę kończenia się drinków. Już miałem w głowie gotowy scenariusz. Ala nagle wstała, wyciągnęła z szuflady świeczkę. Kilka chwil bawiliśmy się, aby przymocować ją do spodeczka jej własnym woskiem. Płonęła zmieniając całkowicie nastrój. Nigdy tak nie myślałem o zwykłych świeczkach, ale teraz widok kapiącego wosku na spodek wzbudził moją fantazję. Dokończyliśmy drinki, ostatni kawałek lodu wytrząsnąłem sobie ze szklanki do ust, pogryzłem go i z rozkoszą czekałem aż całkiem się to zimno rozpuści. Ala też dopijała, patrzyłem więc pośród chrzęstu lodu w zębach na jej czarne, gęste włosy nienagannie uczesane, na jej sterczące, brązowe sutki wieńczące całkiem jędrne piersi, na jej czarne i gęste futerko i na jej śliczne stópki. Od głów do stóp była po prostu piękna. Ala odstawiła szklankę, a ja natychmiast klęknąłem przed jej fotelem i zacząłem lizać palce u jej stopy. Westchnęła.
- Chodź do łóżka – powiedziała.
Przenieśliśmy się na wersalkę. Znowu zacząłem lizać jej stopę. Ala masowała się nieśmiało po piersiach. Cudowny widok - taki widok, że aż o mało co nie wytrysnąłem bezdotykowo. Zauważyłem białawy soczek na jej czarnym futerku, nie przestając lizać paluszków stópkowych oblizałem sobie palec wskazujący i środkowy. Powoli wsunąłem je do pochwy Ali. d**gą ręką, podtrzymującą jej stópkę, złapałem jej prawą dłoń i położyłem ją na łechtaczce. Wróciłem ręką do podtrzymywania stopy. Ala zrozumiała i zaczęła sobie masować łechtaczkę.
- Może być mokro…, na…, na pewno… tego chcesz? – zapytała z zamkniętymi oczami.
- Bardzo – odpowiedziałem i zaczęliśmy.
Ala zaczęła głośniej wzdychać i nacierała biodrami na moje palce jednocześnie śmielej się onanizując.
- Cu… cudo… wne jest… to liza…lizanie stóp – wysapała i na prześcieradło polały się dwa soczki, jeden pochwowy białawy, a d**gi cewkowy bezbarwny. Zostawiłem stópkę i rzuciłem się do ich lizania. Wśród wrzasków Ali starałem się wylizać jak najwięcej. Odsunąłem jej dłoń na bok i językiem dopadłem łechtaczki. Moje palce w jej pochwie i język na łechtaczce zapewniły mi kolejny wytrysk. Był cudowny, Ala się darła jak na torturach, a ja zatapiałem się w jej przecudownym smaku.
- Usiądź na mnie – powiedziałem – chcę tego jeszcze.
Ala usiadła na jeźdźca i wsunęła sobie mojego członka do pochwy. Coś cudownego poczułem – jak jedno wielkie pulsujące gorąco mnie otula i krzyczy „jeszcze!!!”
- Na twarzy – powiedziałem ostatkiem sił.
Ala usiadła mi na twarzy. Patrzyłem na jej cudowne zbliżające się futro i wielką zbliżającą się łechtaczkę. Miałem szczęście, ponieważ po chwili nastąpił wytrysk prosto w usta, a nie gdzieś obok. Znowu zatopiłem się w tym smaku i w satysfakcji, że jest jej dobrze. Na policzkach czułem drżące uda. Zeszła ze mnie.
- Chwila oddechu – wysapała – w życiu tak nie miałam.
Położyła się obok mnie na tym fantastycznie mokrym i fantastycznie pachnącym prześcieradle. Zakryła mnie udem i jeszcze trochę drżała kładąc mi głowę na mój tors.
- Dawaj go – powiedziała, kiedy trochę ochłonęła.
Zaraz – odpowiedziałem i znowu klęknąłem między jej udami. Wsunąłem członek do jej mokrusieńkiej pochwy, poczułem się jak w niebie, miękko, mokro, gorąco, wokół pełno miłości. Jęknęła. Znowu podniosłem jej stopę do ust. Bardziej jęknęła, a ja na członku poczułem trzy delikatne skurcze jej pochwy. Zająłem się lizaniem palców jej stópek i zauważyłem, że sama położyła teraz dłoń na swojej łechtaczce. Zaczęła krzyczeć.
- A, aa, aaaaaaaaaaaa, zo!…sta…!ń! … we!... mnie…!
To ostatnie „mnie…!” to był niewyobrażalny pisk, podczas którego na członku poczułem serię skurczy jej pochwy – długa ta seria była. Wystrzeliłem, Ala objęła mnie nogami, a ramionami dociskała mnie do siebie jak największy skarb. Drżała ponownie. Przytuliła się do mnie i leżeliśmy tak około trzech minut.
- Palimy? – zapytała.
- Pewnie – odpowiedziałem.
- To jeszcze drinki zrobię – powiedziała zbolałym głosem i poszła do kuchni po lód.
Nalałem miksturę do szklanek wdychając zapach soczku Ali, który mnie pokrywał praktycznie całego. „Za chwilę będę gotowy przy tym zapachu i pamięci smaku” – pomyślałem. Weszła Ala i do każdej szklanki wrzuciła po trzy kostki przyniesione w dłoni. Zimną i lekko mokrą, od topiącego się lodu, ręką przejechała mi po policzku i pocałowała mnie w usta. Usiadła w fotelu i zapaliliśmy. Ja swojego, ona swojego – nie można pisać o tym, jakie to były marki.
- Kochanie, w życiu tak nie miałam – powiedziała biorąc orzeźwiający lodem łyk drinka.
5年前